Już tak nie myślę

To, że dzieci odbierają Święta inaczej niż dorośli, to chyba oczywiste. Z punktu widzenia tych beztroskich gnojków wszystko po prostu samo się wydarza i jedyne, co pozostaje zrobić, to zjeść, rozpakować i się cieszyć. No, ewentualnie pocałować ciocię. Ale już nawet później, w dorosłym życiu spojrzenie na Święta też się człowiekowi może zmieniać w czasie. Ja, na przykład, zaobserwowałem u siebie w ciągu ostatnich kilku lat co następuje:

  • Już nie myślę, że to normalne, że Święty Mikołaj pyta, czy dzieci były grzeczne, zanim im da prezenty. Teraz myślę, że to popierdolone. To w końcu jest prezent, czy jakaś premia motywacyjna?!
  • Już nie myślę, że jesteśmy hipokrytami, zostawiając wolne miejsce przy stole, co to niby jest dla zbłąkanego wędrowca, a przecież obcego lumpa z ulicy i tak byśmy przez próg nawet nie przepuścili. Teraz wiem (bo żona gdzieś wyczytała), że to dodatkowe nakrycie pierwotnie było dla naszych zmarłych. A nawet jeśli to nieprawda, to i tak ta wersja mi pasuje i tej wersji będę się trzymał. No bo kiedy zmarłych bardziej brakuje przy stole niż w Święta?
  • A skoro o tym mowa, to myliłem się, sądząc, że od paru lat obchodzimy Święta bez babci. Babcia przecież dzisiaj była, dziadek też. Po prostu ich nie zauważyłem, bo przyzwyczaiłem się myśleć o nich jako o mamie i tacie. A przecież tatą teraz jestem ja.
  • Już nie myślę, że to upadek kultury narodowej, kiedy w radiu lecą amerykańskie świeckie piosenki christmasowe zamiast jakże pięknych polskich kolęd i pastorałek. Teraz dostrzegam, że te amerykańskie są w niepowtarzalny sposób radosne i bardzo skutecznie robią nastrój świąteczny, a nie ciągle tylko, że nie ma kolebeczki ani poduszeczki, a ty go matulu w płaczu utulaj. Ale żeby nie było, uważam, że takie np. Bóg się rodzi albo Przybieżeli do Betlejem są naprawdę świetne.
  • Już nie myślę, że Cicha noc jest na 4/4. Teraz wiem, że jest na 6/8, ale w sumie niewiele to pomaga, bo nie umiem śpiewać na 6/8. Wiem też, że napisał ją facet, który miał na nazwisko tak samo, jak zły pan ze Szklanej pułapki. Ale ta wiedza też nie pomaga.
  • Już nie myślę, że ci wszyscy ludzie tłoczący się w kolejce po świąteczną rybę w przedświątecznej promocji, biegający z obłędem w oczach po Smyku w poszukiwaniu jakiegoś dziwnego plastikowego czegoś z naklejką i robiący wiele innych rzeczy w sposób głośny, nerwowy i tłumny, zarzynają Święta. Że komercja, że tandeta, że sztucznie nakręcana przedświąteczna gorączka. Teraz myślę: kurde, ci ludzie naprawdę się starają! I nic mi do tego, co potrzebują kupić, żeby godnie uczcić Święta czy też wyrazić w tym dniu miłość do swoich bliskich.
  • I wreszcie: już nie myślę, że słowa pisane na Kompostowni to tak sobie tylko fruną w przestrzeń i przepadają bez żadnego efektu. W tym roku bowiem Mikołaj położył mi pod choinką paczkę podpisaną ręką żony i zawierającą to:

flanela#flanela #zgnilozielony #jestemikonastylu

W obliczu tego niezaprzeczalnego dowodu, że słowa mają moc, życzę Wam wszystkim, żeby radosny nastrój świąteczny nie opuszczał Was co najmniej do Trzech Króli, a nadchodzący rok upłynął w znakomitym zdrowiu, świetnym humorze i względnym dostatku.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s