O ikonie i polonie

Zacząłem ostatnio trochę podczytywać. Na początek nie za dużo, żeby nie było szoku dla organizmu, ot, tam coś czasem w autobusie. A ponieważ jestem zbyt młody i zbyt pełnosprawny, a po historii z dziadkiem, również zbyt empatyczny, żeby zajmować miejsca siedzące, to jedną rękę mam zawsze zajętą trzymaniem autobusu za drążek. Stwarza to konieczność przekładania kartek wyłącznie drugą ręką, co zdecydowanie łatwiejsze jest w przypadku czytnika niż książki papierowej. Wożę zatem ze sobą kindla i było mi z tym przez dłuższy czas bardzo sympatycznie, dopóki nie okazało się, że wszystko, co miałem na niego załadowane, zdążyłem przeczytać bądź oznaczyć jako “nieczytalne” (to drugie zdecydowanie częściej, co świadczy o tym, jakim jestem typem czytelnika).

Żyję oszczędnie, więc pomyślałem, że po co przepłacać, jak można wejść na wolnelektury.pl i zassać jakąś wartościową klasykę za zero złotych. Wszedłem, przeczesałem katalog i znalazłem tylko jedną interesującą mnie rzecz, co ponownie wskazuje, jakim jestem typem czytelnika.

Było to dzieło naszej noblistki, ale nie Wisławy, tylko najjaśniej nam promieniującej noblistki podwójnej Marii Kiriskłodowskiej-Skłodowskiejkiri. Wcale się nie nabijam. Ja do pani Marii mam szacunek ogromny, a do Narodu pewien żal o to, że czci ją za mało. Dlaczego feministki (dowolnie zdefiniowane) nie noszą na koszulkach jej podobizny wydrukowanej a la Che Guevara? Dlaczego w mieście moim rodzinno-stołecznym noblistka ma ulicę króciusieńką i tak mizerną, że 10 lat po niej chodziłem, nie zauważając, że to w ogóle ulica, bo myślałem, że po prostu parking? Dlaczego przed denominacją pani Maria dostała akurat banknot 20 000 zł, który z nieznanych mi przyczyn później wycofano? O obecnych banknotach to już w ogóle nic nie powiem, bo tam sami królowie (i jeden książę), którzy – jak to królowie – ciągle tylko wojny-srojny i nic nigdy nie odkryli ani nie wynaleźli. Jak dla mnie, to panteon wybitnych Polek i Polaków właśnie od Skłodowskiej-Curie się zaczyna i jeśli już koniecznie jakaś Maria musi być królową Polski, to uprzejmie proszę o rozważenie jej kandydatury.

Ale wróćmy do książki, która nosi wdzięczny tytuł O badaniu ciał radioaktywnych i jest po prostu rozprawą doktorską Marii Skłodowskiej-Curie. Składa się właściwie wyłącznie ze szczegółowych protokołów, jak wyciągnąć ociupinkę radu z 10 ton blendy smolistej, opisów właściwości nowo odkrytych pierwiastków, charakterystyki tajemniczych promieni, które z nich wylatują i opisów nowych urządzeń pomiarowych, które państwo Curie musieli wymyślić i zbudować, żeby zmierzyć nowe cechy nowych pierwiastków, które odkryli. Trafiają się też takie fragmenty: W jednym z doświadczeń p. Curie położył sobie na ramieniu preparat względnie słabo promieniotwórczy i przetrzymał go w ciągu 10 godzin. Zaczerwienienie ukazało się prawie natychmiastowo; nieco później ukazała się rana, która goiła się przez 4 miesiące.
I na tej próbie p. Curie nie poprzestał, dodajmy.

Bardzo mi się ta książka podoba, co chyba już ostatecznie przesądza, jakim typem czytelnika jestem. Jej lektura daje rzadką możliwość wglądu w warsztat pracy osób wybitnych, bez całego tego patosu, aureolki i sensacji, którą można znaleźć w książkach biograficznych. No i absolutnie cudowny jest ten archaiczny fizykochemiczny język, którym całość napisano. Pod jego wpływem nie pakuję już kanapek w folię aluminiową, tylko “owijam je cienką blaszką glinową”.

A piszę to wszystko, bo dzisiaj trochę sprzątałem i trafiłem na taką oto wycinankę sprzed paru lat:

Polka z dyplomem min

To był mój pomysł, jak zostać znanym rysownikiem, nie umiejąc rysować. Moje wycinanki miały trafić do sieci i zachwycić miliony. Była już nawet nazwa – Cięta riposta. Ale skończyło się na tej jednej radowo-kontentowej ilustracji, która ujrzała światło dzienne dopiero po latach, czyli dzisiaj.

Advertisements

5 thoughts on “O ikonie i polonie

  1. Ja Marię bym chętnie na koszulce nosiła, ale ja niszowa jestem, bo mam do niej stosunek zawodowo-osobisty. Cienka blaszka glinowa przypomniała mi zdanie z opracowania pewnego studenta (bo styl podobny): “przymocowaliśmy cząstkę alfa gumką recepturką do statywu”.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s