O smoku i dzielnym rycerzu

No, OK, wiem, że to nie jest ani tematyka, ani estetyka, ani być może poziom typowy dla tego miejsca. Czytelnik ma prawo czuć się oszukany, bo przecież oczekiwał Kompostowni, a dostał takie bardziej Szkło kontaktowe.

Cóż mogę powiedzieć na swoją obronę? Odreagowuję sytuację w pracy.

 

My, Król, Wybraniec Boga, Opiekun Swego Ludu,
Obrońca Wdów i Sierot, Pogromca Pcheł i Brudu,
Krzewiciel Dóbr Kultury, Światłością Swą Świecący,
dalej w tym dokumencie zwany ZAMAWIAJĄCYM,
chcemy ogłosić przetarg na ścięcie głowy gada,
co owce i dziewice z królestwa nam podjada.
W przetargu owym udział brać może każdy rycerz,
który szambelanowi ofertę swą opisze
oraz przedstawi temuż stosowne dokumenta,
świadczące, że posiada koncesję na zwierzęta
baśniowe do odstrzału, że nie brak mu dzielności
i że nie pozostaje w służbowej podległości,
w relacji pokrewieństwa lub, nie daj Bóg, pożycia
z gadem, którego wkrótce pozbawić miałby życia,
sprawiając mu tym ból.

Podpisano: My, Król.

Projekt finansowany ze środków
Funduszu na rzecz Kmiotków.


Ja, rycerz Semko z Glona, zwany tu WYKONAWCĄ,
gotowym zabić smoka, co nie szanuje praw, co
owce pożera z pastwisk, niszcząc bioróżnorodność,
(nie mówiąc o dziewicach) i klnę się na swą godność,
że się pojawię wkrótce z obciętą smoka głową,
a za swój czyn odważny zapłatę chcę takową:
1/2 (słownie: pół) królestwa przez smoka nękanego,
oraz za żonę córkę wziąć ZAMAWIAJĄCEGO.

Podpisał własną ręką
odważny rycerz Semko

Wyrażam zgodę na przetwarzanie herbu i nazwiska
na potrzeby postępowania w sprawie smoczyska.


My król, Wybraniec Boga, no i tam dalej wszystko,
już wiemy, kto mieć będzie zaszczyt zabić smoczysko.
Jako że zakup siarki, by wypchać nią barany
w projekcie jest wydatkiem niekwalifikowanym,
oferta S. Dratewki zostaje odrzucona,
a WYKONAWCĄ będzie pan rycerz Semko z Glona.
Precz, smoku, z naszych pól!

Podpisano: my, Król.


Ja rycerz Semko z Glona, spełniłem już umowę,
przedkładam dokumenta, załączam smoka głowę.
Ponadto chciałem prosić u Waszej Łaskawości
o zwrot dojazdu kosztów (załączam konia kości).

Podpisał własną ręką
odważny rycerz Semko


My, Król jesteśmy radzi, żeś chwacko się uwinął,
zaznaczyć jednak trzeba, że deadline wczoraj minął.
Umowne kary zatem naliczyć tu należy:
królewny Ci nie damy, niech gnije dalej w wieży,
bo choć do gustuś przypadł prześlicznej tej panience,
to sam rozumiesz przecież, związane mamy ręce.
Z królestwa oddajemy Ci tę część z jamą smoczą,
ziemię jałową, ale na sposób swój uroczą.
Konia nie odkupimy – z umowy nam wynika
za dojazd ryczałt tylko w postaci psa jamnika.
A jamnik – ziemi sól!

Podpisano: My, Król.


My, kmiecie ze wsi Chlupno, się pisać ośmielamy,
do Waszej Wysokości, albowiem wylazł z jamy
ten smok, co przez rycerza miał oberżniętą głowę
i widać, że wyrosły w tym miejscu mu trzy nowe.
Chodzi i ogniem zieje, pustoszy ojcowiznę,
dziewczęta podszczypuje i zżera rogaciznę.
Ratujcie, Królu Złoty!

Twoje oddane chłopy.


My, Król, tak oświadczamy: na dedragonizację
w bieżącej perspektywie skończyły się dotacje.
Lecz wszystko jest w porządku, gdyż wskaźnik na zwierzęta
baśniowe wyrobiony – jest jedna głowa ścięta.
Wracajcie do uprawy ról!

Podpisano: My, Król.

Advertisements

One thought on “O smoku i dzielnym rycerzu

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s