(kom)postownia

Posty rzucane na kupę

Archive for the month “December, 2015”

Turoń – pamiętamy

[Proszę czytać w myślach głosem Krystyny Czubówny]

Turoń należy do rodziny parzystokopytnych, jednak wyglądem znacząco odbiega od większości swoich krewnych. Uwagę od razu zwraca jego nietypowy sposób poruszania się na dwóch nogach i niezgrabna sylwetka przypominająca przygarbionego człowieka nakrytego derką lub futrem. Z nieforemnego tułowia wyłania się, osadzony na długim kiju, masywny, kudłaty łeb ozdobiony pięknymi rogami.
W sezonie wegetacyjnym turoń zamieszkuje rozległe, zwarte drzewostany, jednak w okresie zimowym, kiedy zaczyna brakować pożywienia, migruje w okolice siedzib ludzkich, gdzie głośnym kłapaniem paszczą i podzwanianiem dzwonkami domaga się jedzenia. Jest to tak zwane kolędowanie, obserwowane również u innych gatunków tego ekosystemu, jak śmierć koścista, aniołek białopióry, diabeł rogaty czy herod właściwy. Podczas kolędowania turoń powtarza swoisty rytuał: najpierw upada i przechodzi w stan anabiozy, a następnie pod wpływem cucenia, odzyskuje funkcje życiowe i kontynuuje tak zwane harce.
Niegdyś powszechnie spotykany na terenie całej Polski, dziś jest na skraju wymarcia. Mimo pogańskiego rodowodu, zdołał przetrwać nadejście chrześcijaństwa, gdyż jako symbol cyklicznie zamierającej i odradzającej się przyrody zachował należne mu miejsce podczas obchodów święta przesilenia zimowego, nazywanego dziś Bożym Narodzeniem. Obecnie jednak nie odnajduje się w kulturze konsumpcyjnej środowisk silnie zurbanizowanych. Jego wiecznie kłapiąca paszcza i wybałuszone oczy, tak skuteczne w zdobywaniu pożywienia podczas wiejskich pochodów świątecznych, okazują się być zupełnie bezużyteczne w nowej rzeczywistości wystaw sklepowych, świecących dekoracji i reklam telewizyjnych. Tam turoń przegrywa konkurencję z bałwankiem, przerośniętym krasnalem z workiem na plecach czy z reniferem – groźnym gatunkiem inwazyjnym sprowadzonym z północy Europy.
Tylko od nas zależy, czy ocalimy dla przyszłych pokoleń to niezwykłe stworzenie.

[Od tego miejsca już moim głosem, a kto go nie zna, to po prostu dowolnym miłym męskim]

Nie o samego turonia mi chodzi, ale o to, że święta tracą powoli związek z przyrodą, z którą pierwotnie były nierozerwalnie związane. Czy w naszym energooszczędnie oświetlonym świecie ktokolwiek zwraca jeszcze uwagę, że dzień zaczął się właśnie wydłużać (na Boże Narodzenie na kurze stąpienie, na Nowy Rok na barani skok)? Czy na kimkolwiek robi jeszcze wrażenie żywa zieleń świerku czy jemioły w środku zimy, skoro o każdej porze roku możemy bez problemu kupić wszystkie te awokada, winogrona, bazylie i arbuzy oraz kwiaty cięte. Czy w ogóle widać jeszcze planetę zwaną “pierwszą gwiazdką” zza tych wszystkich światełek mrygających? Czy kot lub pies gadający o północny ludzkim głosem przebije się przez kinowe hity z kablówki lub kolędy z płyty, co była na promocji w Tesco?
A przecież Jezusek na świat przyszedł nie w sterylnym szpitalu, ale w warunkach prawdziwie agroturystycznych i to właśnie bydlątka poczciwe pierwsze oddały mu pokłon. Więc żeby Wam trochę o tym przypomnieć, przygotowałem w tym roku serię kartek świątecznych ze zwierzętami pojawiającymi się w tradycyjnych polskich kolędach. Można sobie kliknąć prawym, wybrać “zapisz” i wysłać komuś z życzeniami, ale ponieważ w okresie świątecznym wskazany jest kontakt bezpośredni, z serdecznymi uściskami włącznie, to można też wziąć laptopa pod pachę i pofatygować się osobiście w celu pokazania życzeń na ekranie. Najlepiej piechotą, pod gwiazdkowym niebem. Wprawdzie śniegu ani bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście.

ZWIERZETA W KOLEDACH 1

ZWIERZETA W KOLEDACH 2

ZWIERZETA W KOLEDACH 3

ZWIERZETA W KOLEDACH 4

ZWIERZETA W KOLEDACH 5

ZWIERZETA W KOLEDACH 7

ZWIERZETA W KOLEDACH 6

Post Navigation

%d bloggers like this: