He, he, he, chemia

Przez większą cześć dzisiejszego dnia męczyło mnie wspomnienie, że wczoraj w łóżku, tuż przed zaśnięciem wymyśliłem żart składający się ze zdjęcia psa palącego marihuanę oraz dowcipnego podpisu. I za diabła nie mogłem sobie przypomnieć, co to żart i co to za podpis. Mgliście kojarzyłem, że w jakimś sensie chodziło tam o słowo “palić” i że musiałem zdecydować, czy lepiej “palił”, czy “spalił”, czy jeszcze jakoś inaczej. Ale na czym stanęło i co w tym miało być śmiesznego – nie miałem pojęcia.

I kiedy już zacząłem podejrzewać, że to wszystko mi się przyśniło, bum! – przypomniałem sobie. A jak sobie przypomniałem, to się szczerze ubawiłem, bo okazało się, że to był suchar chemiczny. A ja bardzo lubię ten gatunek żartów, ponieważ ich ewidentna suchość jest przyjemnie zrównoważona faktem, że są chemiczne.

No więc rzeczony suchar prezentuje się następująco:

wodor.jpg

To wszystko, co miałem dziś Państwu do przekazania.

Dobranoc.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s