Rowerem, z selerem

Poniższa historia brzmi nieprawdopodobnie. W dużej mierze dlatego, że jest zmyślona. Ale – jak to mówią – w każdej bajce jest ziarno amarantusa.

Zielony rowerek zaczął migać i zgasł, a w jego miejsce zapalił się czerwony. Pieszczotliwie nacisnąłem klamkę hamulca i przystanąłem tuż za beżową i bardzo stylową damką typu miejskiego, dosiadaną przez niewiastę. Ponieważ zarówno rower, jak i niewiasta byli zupełnie nieinteresujący wizualnie, skupiłem się na wiszącym u kierownicy damki koszyku pełnym różnych niskokalorycznych naci.
– Zdrowo się odżywiam – powiedziała niewiasta. Albo tylko mi się wydawało, że powiedziała. Od gapienia się w seler różne rzeczy mogą się człowiekowi przywidzieć i przysłyszeć.
– Gratuluję. – pogratulowałem, na wszelki wypadek tylko w myślach. – A dlaczego mi Pani o tym mówi?
– No bo może sam by się Pan nie domyślił.
Rzeczywiście, nie wyglądała jakoś zauważalnie zdrowiej niż ludzie dookoła, więc w sumie takie dopowiedzenie wydawało się na miejscu. Nie wiedząc, jak to skomentować, milczałem.
– Bieganie znakomicie poprawia mi samopoczucie i piorę w orzechach. – spróbowała wypełnić krępującą ciszę moja rozmówczyni. Najwyraźniej oczekiwała ode mnie włączenia się w rozmowę. Poszukałem w głowie jakiegoś wspólnego dla nas obojga mianownika.
– Od chodzenia boso mam zawsze czarne stopy, a mydła używam tylko w pięciu strefach na ciele. – wyznałem. A widząc lekkie obrzydzenie w oczach niewiasty dodałem szybko. – Stopy są jedną z nich.
Obrzydzenie nie ustępowało.
– Moim wzorcem męskiego szyku jest Leonadro DiCaprio. – rozpaczliwie próbowałem się tłumaczyć. – W “Zjawie”.
– Nie mam telewizora. – odparła nie bez dumy.
– To i tak jeszcze nie leciało w telewizji. – zauważyłem.
– Wiem. Ale to była dobra okazja, żeby powiedzieć, że nie mam telewizora.
W tym momencie z odsieczą przyszła mi sygnalizacja świetlna, przywracając radosny zielony rowerek. Niewiasta przede mną nadal jednak stała w miejscu, mocując się ze swoim Endomondo na smartfonie.
– Zielone. – ponagliłem ją grzecznie.
– Jarmuż. – odparła bez namysłu.
– Słucham? – zdziwiłem się.
– A, przepraszam, myślałem, że gramy w skojarzenia! – roześmiała się nieszczerze i odjechała, machając mi na pożegnanie przypiętym do torby znaczkiem “Nie jem moich przyjaciół”.

A ja pomyślałem, że to jednak trochę brzmi jak groźba pod adresem nieprzyjaciół.

 

NIE_JEM_PRZYJACIOL

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s