Sąsiad, który słyszał

Dzisiaj opowiem pouczającą historię, która przydarzyła się nie mi, tylko koledze, bo sam z siebie to ostatnio nie mam zbyt wielu pouczających historii. Kolega z kolei nie ma bloga, więc rozwiązanie jakby samo się narzucało. Kolega nie ma też na imię Henrique, więc historia jest prawdziwa.

A było to tak. Rzeczony kolega, nazwijmy go Artemon, bo dzisiaj są akurat imieniny Artemona, siedzi sobie na kanapie i pije sok pomarańczowy. Kanapa w sensie przestrzennym znajduje się w jego dużym pokoju, a w sensie czasowym – w okolicach trzeciej nad ranem, co jest, moim zdaniem, dziwną porą na picie soku pomarańczowego, ale w sumie kim ja jestem, żeby Artemona osądzać. Zwłaszcza, że gdyby zamiast pić sok, spał, to nie usłyszałby, jak sąsiedzi za ścianą się kłócą.

– I to nie była taka normalna awantura małżeńska – opowiada mi później Artemon. – Bo jak ja się na przykład kłócę z żoną, to najpierw ona drze ryja, potem ja, potem znowu ona, rozumiesz, kulturalnie, jak w debacie prezydenckiej, każdy ma swoje dwie minuty, tak się ładnie po partnersku kłócimy, bo my jesteśmy zgodnym i szczęśliwym małżeństwem.

Milczę i kiwam głową, bo ja się przecież na kłótniach w ogóle nie znam. My z żoną całe życie tylko się przytulamy i patrzymy sobie czule w oczy i tej wersji będę się trzymał.

– Ale u tych sąsiadów to było słychać prawie tylko jego – kontynuuje Artemon. – Całe perory wykrzykiwał, dramaturgię budował i kolejne punkty oskarżenia wyliczał. A ta druga osoba to coś tam z rzadka tylko cichutko odpowiadała i właściwie to tylko po tym, że ją pieszczotliwie nazywał kurwą, domyśliłem się, że to prawdopodobnie jego partnerka życiowa.

I w tym momencie muszę wam o Artemonie powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, to człowiek bardzo czuły na krzywdę niewieścią i kiedy się ostatnio w mediach znowu ożywiła dyskusja na temat przemocy domowej, to on się strasznie w to wkręcił. I ja go rozumiem, bo mnie też ruszył radny Piasecki ze swoim zapomnianym z niewdzięczności kwiatkiem oraz reżyser Dejczer dręczący swoją żonę, która mówi w Kucykach głosem Rarity, za co jeszcze kiedyś go ze Spike’iem dojedziemy. I dlatego od paru tygodni Artemon mało ze skóry nie wyjdzie, tak bardzo chciałby powstrzymać jakąś przemoc domową, ale – i tu dochodzimy do drugiej rzeczy, którą musicie o nim wiedzieć – na jego osiedlu mieszkają niemal wyłącznie emeryci i grzeczni studenci. Więc jeśli jakaś przemoc tam jest, to dobrze ukryta.

Możecie sobie zatem wyobrazić, że w opisywanej sytuacji Artemon natychmiast odstawił sok pomarańczowy, ubrał się i poszedł pod sąsiednią klatkę. Pierwotny plan zakładał, że (1) zadzwoni domofonem pod mieszkanie przylegające do jego mieszkania, (2) powie, że chce rozmawiać z panią, co w tym mieszkaniu mieszka, (3) zapyta ją, czy wszystko OK. Ale w końcu zamiast tego wszedł na klatkę i bardzo dobrze zrobił, bo to wcale nie było to mieszkanie przylegające, tylko piętro niżej. Tak dobrze się po zbrojonym betonie dźwięk niesie! Czyli ci wszyscy sąsiedzi, co zawsze potem na rozprawie twierdzą, że nic nie słyszeli, to łżą jak bure szczure.

Po namierzeniu właściwych drzwi, Artemon przystanął pod nimi, żeby lepiej się rozeznać w sytuacji, bo z tej odległości to słychać było już każde słowo toczącej się nadal kłótni. No i znowu się okazało, że dobrze, że nie zadzwonił domofonem i nie chciał rozmawiać z panią, co tam mieszka, bo tam żadna pani nie mieszkała. Zapomniałem bowiem wspomnieć, że trzecią – oprócz studentów i emerytów – grupą licznie występującą na Artemonowym osiedlu byli geje.

Artemon zgłupiał totalnie, bo on jednak wychowany był w tradycyjnym modelu patriarchalnym i nie miał pojęcia, jak ustalić, kto jest sprawcą, a kto ofiarą w sytuacji, kiedy wszyscy zainteresowani mają siusiaki. Stał więc nadal i słuchał. Na szczęście dość szybko wyjaśniło się, że sytuacja nie jest na tyle poważna, jak się wcześniej zdawało. Okazało się, że jeden z panów jest taki cichy i małomówny głównie z powodu przebywania w stanie wskazującym, co bardzo miał mu za złe pan głośny i elokwentny. W chwili, kiedy Artemon stawił się pod drzwiami, sugerował właśnie partnerowi, żeby wypierdalał z domu. Jego współgej przytomnie jednak zauważył, że przecież to jego mieszkanie. Kłótnia utkwiła zatem w martwym punkcie, obaj panowie pogrozili sobie jeszcze tylko, że rano to dopiero sobie pokażą i poszli spać.

Artemon wracał do domu z poczuciem ulgi, że nikt tam jednak nikogo w sąsiednim mieszkaniu sznurem od żelazka nie okładał i jeszcze większej ulgi, że obyło się bez wzywania policji. No bo czy dzielni policjanci umieliby się odnaleźć w sytuacji nieheteronormatywnej przemocy domowej? Obaj z Artemonem wątpimy. Z drugiej strony myślimy sobie, że takiemu gejowi jednak łatwiej jest uciec z patologicznego związku niż kobiecie, która z reguły ma niższą pensję, wspólnotę majątkową i wspólne dzieci z oprawcą. Ciekawe, co by w tym względzie zmieniłyby związki partnerskie z prawem do adopcji dzieci.

A tak naprawdę, to sam nie wiem, czy z tej historii w ogóle jest jakiś morał, ale się wydarzyła i już.

Advertisements

2 thoughts on “Sąsiad, który słyszał

  1. Lajk dla Artemona za reakcję. Jest cała wielość badań potwierdzających, że w podobnych sytuacjach uwielbiamy jako gatunek zakładać, że zrobienie czegoś to nie nasza sprawa, że zareaguje (bo powinien to zrobić) ktoś inny. A potem się z tego robią historie jak z panami Dejczerem i panem psychopatą z Bydgoszczy (inaczej o nim myśleć nie umiem), jeśli nie dziećmi umierającym na oddziałach ratunkowych, bo rodzice nie radzili sobie ze stresem. Czy czymś tam.

    stąd mimo iż historia co najmniej nietypowa i morał, którego nie było, prawdopodobnie miał iść w inną stronę – serio wielki, wielki lajk 🙂

    serdeczności! 🙂

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s