Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Cz. I. Ortografia.

Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Piszmy raz h, raz ch, raz u, raz ó, raz ż, raz rz, ale wymawiajmy tak samo! Co za geniusz jebany to wymyślił?! I nie mów mi, proszę, że to tradycja. Nie ma takiego imienia Tradycja. Tradycyjnie to się te głoski różniły w wymowie i wtedy to wszystko jakiś sens miało. A dzisiaj nawet już “h” pozostało dźwięczne jedynie w ustach  najstarszych osobników, pamiętających przedwojenne gimnazjum (takie z greką i łaciną, bez gimbusa). No bo wiecie, generalnie jest taka zasada, że jak coś było kiedyś ważne, fajne i potrzebne, a dzisiaj tylko zawadza, to się to odstawia do szklanej gablotki albo robi z tego ikonkę “save” na komputerze. I ja bym polecał tę procedurę również w omawianym przypadku. Moskale, na przykład, jak sobie zrobili rewolucję, to od razu wywalili z alfabetu cztery znaki i jakoś to przeżyli. To znaczy nie wszyscy, bo łagry, czystki i tak dalej, ale to nie przez ortografię przecież.

No więc my też moglibyśmy się ogarnąć i wypieprzyć w diabły to “rz”, “ó” i “ch”. Ale nie! Siedzą dzieci w szkołach i wkuwają, że korzeń, bo kora, grządka, bo grabie, półka, bo położyć i groch, bo psiont groszy. I niektórym (mnie na przykład) to do głowy wchodzi łatwo, a innym wręcz przeciwnie, bo akurat tak mają, że ortoneuronki nie stykają i niczyja to wina. No ale przecież ko-ko-ko gdak-gdak szkoła nie może wypuścić absolwenta, który ortografii gdak-gdak nie przyswoił! Bo jak by on sobie potem w dorosłym życiu poradził? Jeszcze by został mechanikiem i komuś naprawił samohud albo jako programista napisał órzyteczny program na kompóteże! I co by to było?

Odpowiadam: nic by, kurwa, nie było. Dajcie dzieciakowi spokój z tymi dyktandami, niech się w tym czasie czegoś pożytecznego nauczy. Załatwiania spraw w urzędzie, na przykład. Albo jak ogarnąć zmianę dętki w rowerze, bo teraz, kiedy się ciepło zrobiło, to znowu widzę, że pół miasta jeździ z bieżnikiem tył na przód.

Od przeciwników radykalnego uproszczenia ortografii od lat słyszę te same dwa argumenty. Państwo pozwolą, że je przytoczę i się odniosę.

Argument 1. Przyzwyczajenie. “Nie wyobrażam sobie, żeby pisać koham albo żułty. Jak to w ogóle wygląda! Jak na to patrzę, to robi mi się niedobrze!”.

Szanuję twoje zdanie, ale weź się odpierdol. Dzieci nie po to się uczą pisać, żeby tobie się podobało. Mi się na przykład nie podoba słowo “pieczywo”, mlaskanie w autobusach i twoje namalowane brwi na profilowym, ale nie robię z tego zagadnienia. I daj spokój z tym przyzwyczajaniem się. Ja na przykład od dziecka byłem przyzwyczajony, że wszyscy mi dmuchają dymem w twarz, a psy srają na chodniki. Ale potem nagle okazało się, że jednak ludzi to trochę uwiera i może by tak przestać.

Argument 2. “Ej, ale to by znaczyło, że przez tyle lat zakuwaliśmy nadaremnie!”. No, znaczyłoby. I co, tylko dlatego kolejne pokolenia też mają zakuwać bez sensu? Bardzo mi się podobało, kiedy dawno temu w internetach ktoś zapytał wprost, po co nam właściwie ta cała ortografia. No i była lekka konsternacja, ale jakiś kozak uratował sytuację, odpisując “Po to, żeby się pozytywnie odróżniać od tych, którzy jej nie znają”.

Gościu, urzekła mnie twoja historia. Czyli jak ktoś zapisuje ci adres, że na przykład mieszka na ul. Żymowskiego 11 m. 26, to ty jesteś lepszy, bo wiesz, że powinno być Rzymowskiego? To ja ci, chłopie, serdecznie gratuluję. Aż normalnie specjalnie dla ciebie zatoczę w kompozycji tego posta pełne koło i powtórzę to, co w pierwszym zdaniu, czyli że nie no, kurwa, świetny pomysł! Rozbudujmy go! Zróbmy na przykład taką zasadę, że trzeba podawać imię tego Rzymowskiego. I daty życia. I numer domu w systemie dwójkowym. I jak ten cienias nie napisze bezbłędnie, że mieszka na ul. Wincentego Rzymowskiego (1883-1950) 1011 m. 11010, to już wiemy co o nim myśleć.

Ale nie zrozumcie mnie źle. Ja kocham nasz język i te wszystkie popierdolone przypadki i stopniowania, rodzaje męskie, żeńskie i nijakie, pszenice i pszczoły, skuwki i zasuwki, ja mełłem, ty mełłeś, on/ona/ono też, rzeżucha i gżegżółka, ale to powinna być, kurwa, zabawa dla koneserów! Zwykłemu człowiekowi to do niczego niepotrzebne, tylko mu samoocenę miażdży, kiedy dziecięciem będąc pisze zajebistą rozprawkę o etosie szlacheckim w Panu Tadeuszu, ale wykłada się na pasie słóckimi i rzópanie, przez co otrzymuje dostateczną mniej.

Bo może niech wystarczy, żeby ten absolwent rozumiał, co mówi i pisze? Żeby wiedział na przykład, że nie ma czegoś takiego jak najmniejsza linia oporu. Albo rozumiał, że języczek jest u wagi i z uwagą nie ma to nic wspólnego. Albo że jak masz coś na tapecie, to chodzi o tapet, a nie o tapetę? Bo tak sobie myślę, że dobrze jest wiedzieć, skąd się dane sformułowanie wzięło i co właściwie oznacza. Na przykład jest taka inicjatywa, żeby nie brać w knajpach słomek do napojów, bo one się nie rozkładają w przyrodzie i bardzo szkodzą na środowisko naturalne. I hasło tej inicjatywy brzmi “Don’t SUCK”. I to jest hahaha śmieszny żart językowy, ale zdaje się, że twórcy sloganu nie zastanowili się, skąd się wziął pejoratywny wydźwięk słowa “suck”. No chyba, że to było zamierzone i ich następne hasło będzie brzmieć “Nie bądź pedał, sortuj śmieci”.

Advertisements

2 thoughts on “Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Cz. I. Ortografia.

    1. No pewnie, że mamy łatwiejszą od Francuzów! Wystarczy spojrzeć, na ile sposobów oni potrafią zakodować głoskę “o” na końcu słowa: Bordaux, Renault, Peugeot… Tam zresztą też była ostatnio awantura, bo chcieli reformować ortografię i usunąć te takie śmieszne daszki (pół znaczka Citroena) znad niektórych liter. No i jest opór społeczny, że słi daszek i w ogóle.
      Jasne, to nie jest polska specyfika.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s