Wafelki

Według moich kolegów z podstawówki miejsce Żydów było w komorze gazowej. Właściwie nie bardzo wiem, dlaczego tak uważali i podejrzewam, że oni sami też nie bardzo wiedzieli. W każdym razie hasła o paleniu Żydów były na porządku dziennym. Hasła te, jak i niezwykle wówczas popularne żarty o Hansie i Żydach z obozu koncentracyjnego, były przy tym mocno anachroniczne, bo prawdziwego Żyda nikt z nas przecież nigdy na oczy nie widział. Podejrzewam, że swoich pierwszych – pewnie jakąś wycieczkę z Izraela odwiedzającą miejsca pamięci – zobaczyłem dopiero parę lat później. Z czasem poznałem też kilka osób przyznających się do pochodzenia żydowskiego (i pewnie całe mnóstwo nieprzyznających się), ale chyba tylko o jednym swoim znajomym mogę rzeczywiście powiedzieć, że jest Żydem – zlaicyzowanym i zasymilowanym, ale jakoś tam czującym przynależność do Narodu Wybranego.

Niechęć moich kolegów do Żydów była zatem całkowicie abstrakcyjna, bezinteresowna i niepoparta żadnym doświadczeniem osobistym. No, chyba że uznamy za Żydów honorowych wszystkich kibiców Widzewa Łódź. Koledzy uznawali.

Koledzy uważali również, że miejsce czarnych jest na plantacji bawełny z łańcuchem u szyi. Nie muszę chyba mówić, że czarnych, na których wtedy mówiło się Murzyni, było w Warszawie niewielu więcej niż plantacji bawełny. Więc i tu zagadnienie było czysto akademickie. Zresztą może źle to pamiętam? Może akurat o Murzynach trafił się tylko jakiś pojedynczy tekst pojedynczego kolegi? Bo na pewno uczucia wobec czarnych były znacznie cieplejsze niż wobec Żydów. W końcu bohaterami chłopaków z podstawówek byli wtedy koszykarze NBA.

Koledzy nie pozdrawiali się salutem rzymskim, nie przebierali w mundury SS-manów, nie rysowali na murach swastyk. Czasem rysowali krzyże celtyckie, ale najczęściej pisali, że Legia mistrz, albo coś przykrego o Polonii. Pisanie HWDP nie było jeszcze wtedy modne, więc chyba nie pisali. Koledzy nie bili Arabów, bo żadnych u nas nie było, a rumuńscy Romowie nie mieli po co zapuszczać się na nasze peryferyjne osiedle. Nie bili pedałów, bo do bycia pedałem nikt się wtedy nie przyznawał, chyba nawet przed sobą. Nie bili lewaków, bo takie pojęcie jeszcze nie istniało – na osiedlu mieliśmy tylko nomenklaturowych biznesmenów oraz ich dobrze ubrane dzieci. Koledzy bili tych, których zawsze się bije we wszystkich podstawówkach świata. Słabszych.

Koledzy nie byli żadnym ONR-em, faszystami, nacjonalistycznymi bojówkarzami. Byli po prostu trzynastolatkami – durnymi, jak my wszyscy w tym wieku.

Nie mam pojęcia, co dzisiaj porabiają ci koledzy. Ze swoją podstawówką nie utrzymuję kontaktu i nie tęsknię. Często za to myślę sobie, że tych osiem lat to był jedyny w moim życiu czas, kiedy miałem kontakt z prawdziwą Polską, a nie jakimś tam zamkniętym bąbelkiem znajomych z określonego środowiska. I że gdybym wtedy więcej rozumiał, na co patrzę, to dziś bym lepiej rozumiał, co się dzieje.

Nie wiem, co porabiają teraz ci koledzy, ale jestem prawie pewien, że nie układają na tortach swastyk z wafelków i nie dukają z kartki o tym, że Hitler nie przeklinał. Bo jestem przekonany, że takie hece w lesie urządza tylko garstka ludzi, a jak się od tej garstki odejmie reporterów TVN-u, to wychodzi 3/4 garstki. Myślę, że za dużo się ostatnio pisze o tej właśnie garstce, a za mało o całej rzeszy (pun intended) rodaków, którzy w swojej bezinteresownej nienawiści do Żydów, czarnych, oraz – hit ostatniego sezonu – muzułmanów, nie muszą wspierać się żadnymi pożyczanymi zza Odry symbolami. Poprawcie mnie, jeśli coś przegapiłem, ale chyba w całym materiale TVN-u ci kolesie ze swastykami nie mówią o dzisiejszej sytuacji w Polsce niczego, czego nie słyszałbym na co dzień w autobusie albo nie czytał w internetach. Czyli niewykluczone, że jakby nawoływali do tego samego, ale wywijali polską flagą, krzyżem albo Polską Walczącą, to nikt by nie robił z tego zagadnienia. Innymi słowy: content ujdzie, ale dobór identyfikacji wizualnej – fatalny. Jestem pewien, że po nagłośnieniu sprawy podobne grupy już nie powtórzą tego błędu.

Modrzewiowa swastyka około 100 km od Berlina. Posadzona w latach 30., odkryta przez lotnika w 1992 r., kilka lat później wycięta, aby nie stała się miejscem leśnych wycieczek niedzielnych nazistów.
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s