(kom)postownia

Posty rzucane na kupę

Archive for the category “wiadrolista”

Wiadrolista czyli bucket list

Określenie bucket list pochodzi od zwrotu to kick the bucket, co dosłownie oznacza kopnąć wiadro, a przenośnie – w kalendarz. Bucket list jest bowiem listą rzeczy, które dana osoba chciałaby zrobić przed śmiercią.

W sumie trudno powiedzieć, żeby ją to wyróżniało na tle innych spisów spraw do załatwienia. W końcu listę zakupów czy plan roczny w pracy też zasadniczo planujemy zrealizować za życia. Właściwie to jak popatrzymy na to wszystko, co każdy z nas ma na głowie, to wychodzi taki bucket list, że nic, tylko zakasać rękawy i do roboty.

A ludzie jeszcze sobie dokładają. Mało im, że kupić bułki, zapłacić czynsz i odebrać dziecko z przedszkola, to jeszcze muszą pojechać do Japonii, skoczyć ze spadochronem, przebiec maraton i nurkować na rafie. Zresztą zajrzyjcie sami na bucketlist.org i zobaczcie, jak szara i jałowa jest Wasza przyszłość, jeśli nie ma w niej miejsca na spotkanie z Gordonem Ramseyem, nazwanie gwiazdy własnym imieniem, skok z bungee czy szaloną noc w Vegas. No bo wiecie, podobno na łożu śmierci żałuje się potem każdego dnia niespędzonego na oglądaniu zaćmienia słońca, oddychaniu paryskim powietrzem czy śmiganiu na paralotni.

Jeśli z tonu mojej wypowiedzi przebija delikatna nutka sceptycyzmu, to dlatego, że widziałem kiedyś prawdziwą listę rzeczy, których ludzie najczęściej żałują, kiedy wiedzą, że koniec już bliski. Spisała ją niejaka Bronnie Ware, australijska pielęgniarka, zajmująca się przez lata osobami umierającymi. Lista wygląda tak i nie będę jej komentował:

1. Żałuję, że żyłem tak, jak oczekiwali ode mnie inni, a nie tak, jak sam chciałem.
2. Żałuję, że tak dużo pracowałem, a tak mało czasu spędzałem z bliskimi.
3. Żałuję, że nie miałem odwagi, żeby wyrażać swoje uczucia.
4. Żałuję, że straciłem kontakt z przyjaciółmi.
5. Żałuję, że nie pozwalałem sobie być szczęśliwszym.

I trochę w nawiązaniu do punktu piątego powstała moja kompostowniana WIADROLISTA. Lista planów czysto rozrywkowych, niepoważnych, właściwie to głupich nawet. Zero napinki, żadnego udowadniania sobie, na co mnie stać, żadnego gonienia za marzeniami, żadnych skomplikowanych przedsięwzięć i wielkich wyzwań. Po prostu coś na poprawę humoru.

Na razie ma tylko trzy pozycje, ale prawdopodobnie będzie się rozrastać. Nie obiecuje, że którekolwiek z wypisanych przedsięwzięć dojdzie do skutku, ale jeśli tak się stanie, to nie omieszkam zdać relacji.

PS. W menu dodałem też zakładkę DEBESTOF, dzięki której nowi kompostowniani goście szybko zorientują się, co tutaj dają, a ci bardziej zadomowieni mogą przypomnieć sobie stare hity.

Post Navigation

%d bloggers like this: