(kom)postownia

Posty rzucane na kupę

Archive for the category “zapomnianie uczeni rosyjscy”

Zapomniani uczeni rosyjscy: Ilja Siergiejewicz Ofsajdow

Ilja Siergiejewicz Ofsajdow – wybitny radziecki trener i teoretyk futbolu, ze względu na swoją przebiegłość i zamiłowanie do forteli nazywany Liskiem Chytruskiem Zielonej Murawy. Do historii przeszedł jego najsłynniejszy manewr, tzw. pułapka Ofsajdowa, której celem było uniemożliwienie wrogiemu napastnikowi napaści. Pierwszy raz selekcjoner drużyny Kraju Rad zastosował ją w 1968 r. w meczu przeciwko Holendrom. Na dany w odpowiednim momencie znak sowieccy obrońcy ruszyli w pole, pozostawiając strzelca z Krainy Tulipanów sam na sam z dużą ilością trawy. Zdezorientowany Niderlandczyk wyciągnął z pomarańczowych majtasów bibułkę i zanim piłka do niego doleciała, był już kompletnie spalony. Z Anglikami w 1972 r. Ofsajdow pograł sobie jeszcze podlej. “Wody z czajnika odlej” rzekł cichcem do asystenta, kiedy zbliżał się, tak uroczyście celebrowany przez synów Albionu, five o’clock. Imbryk wyspiarzy pozostawiony jedynie z cienką warstewką życiodajnego płynu na dnie, nie miał szans. Rozległ się cichy gwizd i był spalony. Wraz ze zwęglony saganem, potomkowie króla Artura utracili też ducha bojowego.

A dlaczego w ogóle o tym piszę? Otóż, z powodu, że Garfield. Gruby, pomarańczowy sierściuch stworzony przez Jima Davisa.
Garfielda znam od dziecka i bardzo go wtedy lubiłem. Jako dorosły też czasem do niego zaglądałem, szczególnie w okolicach jego urodzin, które wypadają tuż obok moich. Lubiłem sobie poczytać pojawiające się wtedy na Garfieldowej stronie www paski o starości.
Ale znacznie bardziej od kota lubię jego właściciela, Jona Arbuckle’a. Jako totalna pierdoła na każdej płaszczyźnie, ze szczególnym uwzględnieniem damsko-męskiej, miał on okazję rozmawiać z żywą kobietą niemal wyłącznie podczas wizyt u pani weterynarz, Liz Wilson. Podkochiwał się w niej oczywiście i na wszelkie sposoby starał się z nią umówić. Pierwsze próby podejmował już w 1979, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było. Próbował nadal, kiedy szedłem pierwszy raz do szkoły. A także później, kiedy sam pierwszy raz usiłowałem zwrócić na siebie uwagę atrakcyjnej przedstawicielki płci przeciwnej. I wiele lat później, kiedy pierwszy raz mi się to udało. A kiedy w końcu poznałem swoją przyszłą żonę, on nadal próbował. Jego beznadziejne starania zdobycia serca Liz były dla mnie stałym elementem krajobrazu.
Aż w końcu pewnego dnia, po 27 latach, Jim Davis ulitował się nad swoim bohaterem i sprawił, że Liz odwzajemniła jego uczucia. Od 10 lat są parą*. I powiem Wam, że sam się zdziwiłem, jak bardzo mnie ten fakt ucieszył.

I w zasadzie identycznie mam ze znakomitym występem naszej reprezentacji na ME.Bo nawet jeśli ktoś, tak jak ja, piłką zupełnie się nie interesuje, to mieszkając w tym kraju, musiał być świadkiem trwającego od dziesięcioleci opłakiwania naszej utraconej świetności. A tu nagle, pierwszy raz za mojej pamięci, znowu jesteśmy świetni.

garfield
PS. Nie zmienia to faktu, że wszystko to, co dzieje się wokół piłki (kluby, działacze, sponsorzy, łapówki, teatrzyki faulowe, o kibicach nie wspominając) postrzegam jako straszny syf. I dlatego, na wypadek, gdyby kiedyś moje dzieci miały zainteresować się piłką, rozważam ufundowanie im drużyny, która przynajmniej częścią tych wad ma nie być obciążona. O, tej:
https://polakpotrafi.pl/projekt/klub-sportowy-aks-zly

________________
*I oczywiście mają ciągle tyle samo lat, co w ’79, bo to komiks jest.

Zapomniani uczeni rosyjscy: Witalij Wasiljewicz Korkow

Jakoś tak się ostatnio składa, że w ramach pracy zawodowej muszę weryfikować sporą liczbę tzw. ciekawostek. No wiecie, takich tekstów w stylu “gdyby pchła była wielkości człowieka, to skakałaby na 300 m”. Szczerze, to nie przepadam za tym gatunkiem literackim i według mnie miejsce ciekawostki jest raczej pod kapslem tymbarka, a nie w książce. Ale przecież gdyby wszystko w pracy mi pasowało, to nie musieliby mi za nią płacić.

Sprawdzam zatem pracowicie, czy rzeczone ciekawostki są prawdziwe i nader często okazuje się, że nie, nie są. I pal sześć, jak ktoś na przykład dołoży biegnącemu gepardowi ze 30 km/h do prędkości. No niech sierściuch ma. Bo zdecydowanie bardziej rozwalają mnie ciekawostki zmyślone kompletnie, od góry do dołu. A już najlepsze z najlepszych są te z cyklu “słowo to pochodzi od…”. Dzięki anonimowym autorom tych perełek można dowiedzieć się chociażby, że określenie “tajemnica Poliszynela” wywodzi się od płaszcza wojskowego nazywanego szynelem (choć nie jest wyjaśnione skąd to “poli” – może chodzi o wiele płaszczy), że styczeń, marzec i wrzesień pochodzą, odpowiednio, od stykania się ze starym rokiem, marznięcia i wrzosów, oraz że benzynę nazwano na cześć Karla Benza, twórcy pierwszego samochodu.

Wszystko to, niestety, nieprawda. I wielka szkoda, bo tak ładnie by pasowało, prawda?

Prawda. Dlatego też, choć w dzień jestem niestrudzonym tropicielem bzdur, to wieczorami tworzę własne. I dlatego rozpoczynam właśnie nowy cykl: “Zapomniani uczeni rosyjscy”. W dzisiejszym odcinku: Korkow.

Witalij Wasiljewicz Korkow (1839-1905) był rosyjskim naukowcem i wynalazcą, który zasłynął przede wszystkim swoją wieloletnią rywalizacją z Dimitrijem Mendelejewem w badaniach nad zjawiskiem okresowości pierwiastków chemicznych. Obu uczonych łączyły zainteresowania badawcze, ale dzieliło właściwie wszystko inne. Mendelejew nosił długą brodę, Korkow – krótkie spodenki. Pierwszego oskarżano o bigamię, drugiego o mononukleozę. Mendelejew nad zjawiskiem okresowości pracował systematycznie, Korkow swoją systematyką zajmował się jedynie okresowo.

W swojej autobiografii, Nie śpię, bo trzymam kredę (Ja nie splju, potomu szto ja dierżu mieł) Mendelejew opisuje wiele bezsennych nocy spędzonych na szkicowaniu na tablicy kolejnych wersji uporządkowania pierwiastków według mas ich jąder. Korkow natomiast w tym czasie głównie ziewał i drapał się po swoich. Robotę odkładał bowiem zawsze na później, a punktem wyjścia dla całej jego pracy naukowej była hipoteza wyrażona przez uczonego słowami zawtra toże budiet dien (‘jutro też będzie dzień’). Opierała się ona przez lata wszelkim próbom falsyfikacji i do dnia dzisiejszego udało się za jej pomocą trafnie przewidzieć nadejście ponad 50 tysięcy kolejnych dni. Dla porównania: Mendelejew przepowiedział istnienie zaledwie ośmiu nieznanych wcześniej pierwiastków.

Tym nie mniej ostatecznie to właśnie Mendelejew osiągnął międzynarodową sławę po tym, jak w 1869 roku przedstawił Rosyjskiemu Towarzystwu Chemicznemu własną wersję układu okresowego, nazywaną odtąd tablicą Mendelejewa. Na tablicy w mieszkaniu pokonanego Korkowa wisiała tymczasem jedynie ta sama od lat karteczka z napisem “Wyprowadzić psa, nastawić samowar, odkryć prawo okresowości”. Jednak to właśnie ten smutny widok natchnął genialnego uczonego i pozwolił mu przekuć pozorną porażkę w sukces. Już w następnym bowiem roku na rynek trafiła słynna tablica Korkowa, która – w odróżnieniu od tablicy Mendelejewa – zaspokajała żywotną potrzebę społeczną.

Tablica Korkowa

Tablica Korkowa

Wkrótce wynalazek sprzedał się w milionach sztuk, które zawisły w biurach, urzędach i mieszkaniach na całym świecie. Od ponad 140 lat tablica Korkowa pomaga ludziom zagubionym w natłoku obowiązków. Wystarczy, że opiszą każdą z pilnych spraw na małej karteczce i przypną ją pinezką, aby poczuli się zwolnieni z obowiązku pamiętania o niej, czy nawet jej ostatecznego załatwienia.

Mimo niezaprzeczalnych przysług jakie oddał ludzkości, Korkow wydaje się być dzisiaj niedoceniony. Podczas gdy na cześć Mendelejewa nazwano m.in. nowy pierwiastek chemiczny i jedną z planetoid, Korkowowi poświęcono jedynie ulicę w Warszawie. I to na przedmieściach.

Ulica Witalija Korkowa w Warszawie

Ulica Witalija Korkowa w Warszawie

____________________

Update:

Ciężko wymyślić coś, czego nikt wcześniej nie wymyślił. Dzisiaj (czyli dzień po napisaniu tego posta) znalazłem w necie takie coś: http://radzieccyuczeni.pl/?s=korkow

Post Navigation

%d bloggers like this: