Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Cz. II. Kieliszki

Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Zróbmy imprezę formatu grande de lux, jakieś wesele, chrzciny, bal dziennikarza czy inne rozdanie Oscarów, zaścielmy stoły śnieżnobiałymi obrusami, poczekajmy, aż się zejdą wytworni goście w tych wszystkich megaodpicowanych, odprasowanych, w pralni wypranych, nakrochmalonych, ledwo spłaconych frakach-gorsach koktajlowych, half-canvasach na ramiączkach, no-smokingach lub princeskach z logo mistrza lecz bez pleców, […]

Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Cz. I. Ortografia.

Nie no, świetny, kurwa, pomysł! Piszmy raz h, raz ch, raz u, raz ó, raz ż, raz rz, ale wymawiajmy tak samo! Co za geniusz jebany to wymyślił?! I nie mów mi, proszę, że to tradycja. Nie ma takiego imienia Tradycja. Tradycyjnie to się te głoski różniły w wymowie i wtedy to wszystko jakiś sens […]

Sąsiad, który słyszał

Dzisiaj opowiem pouczającą historię, która przydarzyła się nie mi, tylko koledze, bo sam z siebie to ostatnio nie mam zbyt wielu pouczających historii. Kolega z kolei nie ma bloga, więc rozwiązanie jakby samo się narzucało. Kolega nie ma też na imię Henrique, więc historia jest prawdziwa. A było to tak. Rzeczony kolega, nazwijmy go Artemon, […]

Kochajmy płazy!

Trwa właśnie okres rozrodczy płazów. To ważne wydarzenie w życiu naszego ekosystemu i chciałbym was nim zainteresować za pomocą kilku ciekawostek. 1. Dlaczego żaba przebiegła przez drogę? Żeby poruchać. To ważna rzecz w życiu żaby. Kierowco! Zwolnij. Patrz pod koła. Chroń życie kijanki w fazie prekoncepcyjnej. 2. U żab i ropuch do zapłodnienia dochodzi pozaustrojowo […]

Na kładce

Siedzimy sobie we trzech: ja, Henrique, czyli mój wymyślony przyjaciel z Mozambiku, oraz Eduardo, wymyślony przyjaciel ministra Waszczykowskiego (wiadomo, skąd). Jest sobota wieczór, posadowiliśmy się wygodnie na kładce dla pieszych nad ul. Górnośląską, dyndamy nogami i pijemy rum. Alkohol pity w miejscu publicznym może sprowadzić na nas kłopoty, ale Eduardo poza rumem nie przyjmuje żadnych […]

Po świątyni Kalliopy drepcą me w sandałach stopy

Działo się to wiosną zeszłego roku. Większość poniższego tekstu napisałem właśnie wtedy, na świeżo, ale nie dokończyłem, bo coś, i nie opublikowałem aż do teraz. I wielka szkoda, bo gdybyście historię poznali wtedy, a epilog dopiero dzisiaj, to byłoby pierdolnięcie, a tak to jest jedynie tani lans. Trudno. A było to tak. Pięknego wiosennego dnia […]

SOR

Z synem coś było nie halo, więc zabrałem go do pani doktor. Bywamy u niej często i w sumie to muszę kiedyś zagadać, czy nie pozwoliłaby nam zamieszkać u siebie w jakiejś komórce pod schodami czy coś, bo co ja tak będę ciągle jak głupi jeździł wte i nazad. Pani doktor potwierdziła moją wstępną diagnozę, […]