Sugerowane odpowiedzi:

1. Wyobraź sobie, że jesteś żołnierzem na przepustce. Wchodzisz po cywilnemu do knajpy, a tam przy barze siedzi twój dowódca w czerwonej sukience i pasujących szpileczkach.
Jak należy się zachować?

Należy powiedzieć dowódcy, że ładnie wygląda. Kobiety to lubią. A te, które służą w wojsku, nie stanowią pod tym względem wyjątku.


2. Młodego chłopaka przywieziono do szpitala. Jest w ciężkim stanie po wypadku samochodowym, w którym zginął jego ojciec. Konieczna jest natychmiastowa operacja. Chłopak leży już gotowy do cięcia, kiedy wchodzi chirurg w kitlu, masce i tak dalej. Patrzy na chłopaka, zamiera w bezruchu i mówi słabym głosem: “Nie mogę go operować… To mój syn…”.
Jak to możliwe?

Chirurgiem jest matka nieszczęsnego chłopaka.


3. Kierowca cysterny kursującej na trasie Polska-Finlandia zawsze ma w samochodzie latarkę, termos, leki przeciwbólowe, płyty z ulubioną muzyką i tampony.
Po co zabiera tampony?

Bo kiedy dostanie okresu w trasie, woli mieć swoje, zamiast wertować nocą półki na łotewskiej stacji benzynowej.



No to jak? Które założenie było dla Ciebie bardziej naturalne? Że chodziło o kobiety, czy że dowódca jest transwestytą, chłopak na OIOMie był adoptowany albo miał bliźniaczo podobnego kuzyna, a kierowca zatyka tamponami dziury w cysternie? Jeśli to drugie, to nie czuj się z tym źle. Nasze przewidywania opierają się na rzeczywistości, jaką znamy. A kobiet pracujących jako dowódcy w wojsku, chirurdzy czy kierowcy cystern jest wokół nas stosunkowo niewiele. Może nawet mniej niż oficerów transwestytów czy chłopaków z przybranymi ojcami. I w sumie nie uważam, że koniecznie potrzeba nam do szczęścia więcej kobiet w tych zawodach. Potrzeba tylko świadomości, że kobieta (i mężczyzna) może zostać, kim tylko chce i umie.

PS. Nie jestem autorem dwóch pierwszych pytań użytych w teście – krążą od lat jako zagadkodowcipy. Pierwszy poznałem w wersji angielskiej i sprawdzał się równie dobrze, mimo że angielskie nazwy zawodów nie mają rodzaju gramatycznego. Więc to nie w języku pies pogrzebany.

PPS. W sposób nie do końca zamierzony zrealizowałem niniejszym zamówienie Tomka na post o kobietach w pracy. Rachunku nie wystawiam, bo Tomek i jego żona Agata mają nieocenione zasługi w popularyzowaniu Kompostowni i dowartościowywaniu autora, więc im się należy. Pozostałych chętnych chętnie skasuję w czekoladzie, więc zachęcam.